Sposoby na udane zajęcia z angielskiego w żłobku i przedszkolu :)

Kochani, serdecznie zapraszam na wpis nieco inny od poprzednich, ponieważ skupiony na grupie kursantów młodszej o co najmniej pokolenie, a ponadto adresowany przede wszystkim do lektorów pracujących z maleństwami. Mam nadzieję, że wpis ten ułatwi pracę początkującym lektorom a może i zainspiruje bardziej doświadczonych nauczycieli. Proponowane przeze mnie rozwiązania sprawdzają się w pracy z moimi maleństwami, czego i Wam życzę.

W poniższym wpisie omówię podstawowe zagadnienia dotyczące pracy z małymi dziećmi, sposoby na pracę z żukami w wieku żłobkowym i utrzymanie dyscypliny w trakcie zajęć oraz przedstawię ogólny zarys prowadzonych przeze mnie lekcji. W planach mam kolejną część tego wpisu z piosenkami, grami i zabawami oraz rekwizytami do użycia w trakcie zajęć. Powstają również gotowe plany lekcji.

PODSTAWOWE ZAGADNIENIA

Oczywiście nie we wszystkich kwestiach jesteśmy osobami decyzyjnymi, jednak możemy starać się zaplanować zajęcia w taki sposób, by były jak najbardziej przyjemne i skuteczne dla naszych podopiecznych. Spróbujmy przed podjęciem zatrudnienia porozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za pracę placówki i wyjaśnić im, dlaczego proponowany przez nas system współpracy jest najlepszy.

  • Optymalny czas trwania zajęć: między 15 a 30 minut. Im młodsi są nasi kursanci, tym krótsze powinny być zajęcia, natomiast z doświadczenia wiem, że nawet 30- minutowe zajęcia z dwulatkami mogą wychodzić świetnie, o ile są dobrze rozplanowane i otrzymamy realne wsparcie od cioć pracujących w przedszkolu.
  • Optymalna częstotliwość zajęć w tygodniu: między 2 a 5 zajęć (im częściej odbywają się zajęcia tym lepiej).
  • Preferowana wielkość grup: najlepszą skuteczność zajęć osiągniemy pracując w niewielkich grupach np. do 8 osób (z premedytacją nie piszę do 4, ponieważ wtedy w trakcie sezonu infekcyjnego prowadzilibyśmy zajęcia chyba tylko z ciocią z przedszkola). Oczywiście nie zawsze mamy możliwość pracować z grupami o tak małej liczebności. Nie martwcie się, postaram się w tym wpisie przekazać Wam wskazówki mogące usprawnić pracę z grupą liczącą nawet dwadzieścioro dzieci.
  • Podręcznik czy twórczość własna (czyt. podpatrzona w Internecie😉) : tak 😉. Jeśli mamy możliwość pracować z podręcznikiem, to czemu nie, szczególnie że na rynku dostępnych jest już wiele ciekawych propozycji dla najmłodszych. Jednak pamiętajmy, by podręcznik był jedynie bardzo ogólną bazą, z której czerpiemy wartościowe treści, oraz do której dodajemy od siebie. Mówiąc bardziej konkretnie, pracując z podręcznikiem Cheeky Monkey, który  polecam (nie jest to reklama, niestety nie otrzymałam żadnej intratnej propozycji od wydawnictwa Macmillan) wykorzystywałam wszystkie piosenki, większość materiałów do kserowania i oczywiście niezastąpionego Cheekyego- małpkę pacynkę (swoją drogą, wątpię by dzieci w żłobku znały moje imię, chyba już na zawsze pozostanę dla nich ciocią od Cheekyego). Jednak większość oferowanych w książce gier była dla moich dwulatków nieodpowiednia, w związku z czym nie wprowadzałam ich na zajęcia. Zastępowałam je natomiast innymi aktywnościami dostosowanymi do omawianej tematyki (o których pisać będę w kolejnym wpisie).

UWAGI DOTYCZĄCE PRACY Z DZIEĆMI ŻŁOBKOWYMI

Metodyka pracy z żuczkami żłobkowymi wbrew pozorom różni się od metodyki pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym, jednak poniższe porady mogą pomóc usprawnić pracę również ze starszymi dziećmi.

Pracując z maluchami poniżej 3 (a nawet 4) roku życia:

  • Traktujmy dzieci jako jedność, nie przydzielajmy zbyt często indywidualnych zadań do wykonania przez jedno dziecko przed resztą grupy. Dużo lepiej sprawdzą się tu zadania angażujące wszystkie dzieci na raz.
  • Nie oczekujmy od dzieci, że po trzech pierwszych zajęciach wyrecytują Canterbury Tales z pamięci. Dostosujmy nasze oczekiwania do możliwości grupy z którą pracujemy. W przypadku dzieci, które dopiero rozpoczynają naukę angielskiego (zwykle dwu bądź trzylatki) musimy początkowo być przygotowani na śpiewanie i wykonywanie wielu czynności w samotności, ewentualnie dyskretnie obserwowani przez maleństwa. I to jest ok ! Zaufajcie mi, nie ma potrzeby się załamywać jeśli w pierwszych tygodniach współpracy nie widać u podopiecznych dużych postępów. Jeśli jesteśmy przekonani, że nasz plan zajęć jest odpowiedni (niedługo napiszę, jaki plan zajęć spisuje się na medal u mnie) a maluchy lubią angielski, to zwyczajnie dajmy sobie i żukom więcej czasu. Zwykle wystarczy kilka zajęć, by dzieci zaczęły śpiewać razem z nami chociaż kilka słów z piosenki powitalnej bądź powtarzać wykonywane przez nas ruchy. Do niczego nie zmuszajmy, jedynie pokażmy dzieciom, jak fajnie jest bawić się w angielski!
  • Pamiętajmy o dostosowaniu gier i zabaw również do psychicznej gotowości maleństw na różnego rodzaju bodźce. Jeden z moich maleńkich kursantów okazał się odczuwać lęk przed latającymi po sali balonami. Nie chcąc pogłębiać jego strachu, zrezygnowałam z korzystania z tego rekwizytu w trakcie zajęć na których był obecny.

SPOSOBY NA DYSCYPLINĘ KLASOWĄ

Bardzo ważne jest ustalenie pewnych reguł dotyczących zajęć już na pierwszej lekcji oraz konsekwencja w podejmowanych działaniach.

  • Podczas pierwszych zajęć, spiszcie z dziećmi regulamin. Wrrróóóć. Podczas pierwszych zajęć namalujcie, narysujcie, wytnijcie, wyklejcie itp. z dziećmi regulamin. Wspólnie ustalcie, jakie zasady będą obowiązywały na angielskim np. Don’t run. Be nice. etc. Możecie stworzyć plakat, który być może uda się zawiesić w widocznym miejscu w sali tak by odnosić się do niego w razie przewinień ze strony maluchów😉
  • Bądźcie konsekwentni. Jeśli na początku zajęć informujecie dzieci, że za bieganie i hałasowanie będą musiały usiąść pod ścianą, niech nie będą to tylko puste słowa. Jeśli dziecko nie zachowuje się zgodnie z ustalonym przez Was Świętym Graalem (czyt. Regulaminem Zajęć) niech poniesie tego konsekwencje. Bardzo ważne jest, by wszystkie dzieci (również malutki winowajca) rozumiały dlaczego musi on/ona usiąść pod ścianą. Dzięki temu jest większe prawdopodobieństwo, że kolejne dziecko zastanowi się dwa razy zanim ośmieli się złamać obowiązujące zasady😉
  • Zaangażujcie do współpracy pacynkę (bądź maskotkę w przypadku braku pacynki). Przedstawcie dzieciom swojego pomocnika już na pierwszych zajęciach i angażujcie go w większość wykonywanych przez Was aktywności. Często dzieci chętniej słuchają poleceń wydawanych przez Pana Zatęchłego Szczurka czy Panią Niepokojąco Wyglądającą Lalkę niż ciocię od angielskiego.
  • Jeśli macie taką możliwość, korzystajcie z pomocy pań przedszkolanek. Starajcie się żyć z nimi dobrze, to są zwykle świetne kobiety, które chętnie Wam pomogą.
  • Przygotujcie angażujące zajęcia. Jeśli dzieci nie będą się nudziły, jest większa szansa na utrzymanie ich w ryzach.
  • No i hit na moich zajęciach. Z kolorowego papieru wytnijcie koła, po jednym dla każdego uczestnika zajęć (polecam wycinać koła z grubszego papieru o formacie A3 – starczy na dłużej a dzięki swej wielkości będzie wygodniejszy dla żuczków). Najlepiej przygotować koła w różnych kolorach- da to możliwość przećwiczenia ich nazw. Siadając na podłodze przypisujecie do każdego z dzieci po jednym kole (uprzednio je licząc i wymieniając kolory of korsik). Koła, a na nich dzieci, ułożone są po okręgu. I to koło nagle, magicznie staje się największym skarbem jakie dziecko kiedykolwiek posiadało a utrzymanie go do końca zajęć pod pośladkami rośnie do najwyższej rangi. Zadaniem dzieci jest usiedzieć na swoim kole do końca lekcji (może że akurat nauczyciel zdecyduje inaczej). Jeśli dziecko wstanie z koła i zacznie np. chodzić (no dobrze, biegać) po sali, zabieracie mu koło i informujecie wszystkie dzieci dlaczego je zabraliście. To niestety nie jest mój pomysł, znalazłam go w Internecie, ale nie wiem gdzie 😦 Jeśli Wy wiecie, proszę dajcie znać!
  • Starajcie się nie skupiać zbyt dużo uwagi na płaczącym dziecku. Wiem, brzmi to strasznie i sama mam z tym problem, jednak z doświadczenia wiem, że niestety skupianie się na rozchlipanym maluchu rujnuje zajęcia i powoduje, że tracicie kontrolę nad resztą dzieci, natomiast płaczący delikwent wyczuwając Wasz stres jeszcze bardziej się rozkleja. Nie zmuszajcie takiego dziecka do brania udziału w zajęciach, bawcie się z innymi dziećmi z nadzieją, że i jego/ją zainteresujecie na tyle by zapomniał o smutkach, a jeśli to się nie powiedzie, poproście jedną z pań przedszkolanek o pomoc.
  • Aaale… słuchajcie też swojego serducha 😉 ❤    Jeśli nie macie nic przeciwko przytulaniu dzieci, tulcie ile wlezie. Pracując w żłobku miałam przyjemność prowadzić zajęcia z chłopcem, który za każdym razem przychodził do sali zalany łzami. Pewnego dnia, nie mogąc się powstrzymać, podczas rozgrzewki wzięłam go na ręce. Malutki wtulił się we mnie jak małpka i już po minucie uspokoił się, i do końca zajęć nie zapłakał. Stało się to naszą tradycją i od tego czasu wszystkie zajęcia zaczynaliśmy od tulenia (ponieważ zabierałam wtedy do żłobka moją roczną córkę, wyglądałam dość osobliwie podskakując na jednej nodze z dwójką dzieci w ramionach). Mimo wszystko, nigdy nie żałowałam tego pierwszego utulenia i cieszyłam się mogąc pomóc maleńkiemu poradzić sobie z tęsknotą za mamą.

OGÓLNY ZARYS ZAJĘĆ

Poniżej przedstawiam plan zajęć, który sama stosuje. Wypróbujcie i modyfikujcie go tak, by możliwie jak najlepiej sprawdzał się na Waszych lekcjach, pamiętając, że małe dzieci lubią rutynę, ale też szybko tracą zainteresowanie.

ROZGRZEWKA  (ok 5-10 min)

Dzieci na początku zajęć zwykle są rozbiegane po zabawie i ciężko byłoby zachęcić je do zajęcia miejsc w kole bez rytuału wprowadzającego, którym jest właśnie rozgrzewka. Moja rozgrzewka wygląda następująco:

  • Śpiewając np. Round and round in circle  (w ustalonym przez siebie rytmie i tonacji😉) staramy się ustawić wszystkie dzieci w kole, mogą złapać się za rączki. Spacerujemy po okręgu wydając polecenia jak FAST i SLOW, dostosowując tempo kroków do poleceń.
  • Wydajemy poniższe polecenia i wykonujemy je razem z dziećmi np. haaandss up up up and dooooown, stand up, sit down, turn around, clap your hands, jump, stand on one leg (maleństwa przy ścianie).
  • I teraz tak, do każdej rozgrzewki dodajemy elementy poznane przez dzieci na poprzednich zajęciach. Jeżeli w poniedziałek omawiamy z dziećmi słowa eyes, ears, nose, to na rozgrzewce w środę po przećwiczeniu elementów stałych podanych powyżej dodajemy: touch your eyes (i pokazujemy pikabooo), touch your ears (i wydajemy śmieszny, stały dźwięk), touch your nose (dotytając nosa robimy piiiii). Oczywiście te dodatkowe elementy pozostają już na stałe w rozgrzewce. Tak więc z każdym tygodniem nasza rozgrzewka jest nieco dłuższa.
  • Zapraszamy dzieci na środek sali i tu wjeżdżają niezastąpione koła z papieru. Wspólnie liczymy dzieci i koła by sprawdzić, czy starczy. Następnie omawiamy kolory kół i przydzielamy po jednym każdemu dziecku. Układamy koła po okręgu a dzieci siadają na nich w odpowiedniej pozycji.

WŁAŚCIWA CZĘŚĆ ZAJĘĆ (15-20 min)

Właściwa część zajęć składa się przede wszystkim z gier i zabaw mających na celu utrwalenie poznanego materiału i zapoznanie dzieci z nowymi słowami. Pamiętajmy, że angielski na tym etapie powinien być przede wszystkim zabawą, takie zajęcia nie tylko są najbardziej skuteczne ale również zakorzeniają w dzieciach przekonanie, że angielski jest fajny i że lubią się go uczyć! To bardzo ważne na kolejne lata nauki.

  • I terach wchodzi gwiazda programu: maskotka, pacynka, Cheeky, z kimkolwiek macie podpisany kontrakt. U mnie świetnie sprawdziło się udawanie, że Cheeky śpi i chrapie. Dzieci ze śmiechu powalały się na plecki. Wspólnie musimy go obudzić, więc ćwiczymy zwrot wake up. Cheeky budzi się i wita się z dziećmi całuskiem, przytulaskiem itp. Dzieci machają, wysyłają buziaki i mówią Hi lub Hello bądź Good morning mr Cheeky it’s a pleasure to see you 😉
  • Ja dopiero w tym momencie, wspólnie z pacynką i dziećmi śpiewam Hello Song, co jest nieco osobliwe ze względu na to że zwykle jesteśmy w połowie zajęć, ale u mnie taki układ działa. Jeśli nie pracujecie z podręcznikiem, na Youtube znajdziecie sporo piosenek. Ważne by dopasować poziom trudności do wieku dzieci.
  • Przy użyciu gier, zabaw i piosenek (o wszystkich napiszę w kolejnym wpisie) robimy powtórzenie z poprzednich bądź jeszcze wcześniejszych zajęć.

  • Przy użyciu gier, zabaw i piosenek wprowadzamy nowy materiał.

CZĘŚĆ KOŃCOWA

  • Śpiewamy piosenkę Bye Bye song, przy której Cheeky zasypia.
  • Teraz, jeśli dzieci są zmęczone, w nagrodę za Wasz trud możecie usłyszeć komentarz w stylu: Idź już sobie ciocia 😉

To już wszystkie wskazówki jakie dla Was przygotowałam, zrobiła się z tego całkiem obszerna lista, w związku z czym wpis ten będzie miał drugą część, w której zaprezentuje gry i zabawy do wykorzystania na zajęciach, przydatne rekwizyty oraz moje ulu piosenki. Planuje również napisać dla Was scenariusze kilku lekcji dla tej grupy wiekowej, so stay tuned.

Mam nadzieje, że dzięki moim poradom uda Wam się przeprowadzić super zajęcia z maleństwami. Najważniejsze to dobrze się przygotować, nie dać się zwariować, uwierzyć w swoje możliwości i kompetencje oraz być cierpliwym. Dla mnie praca z maleństwami zawsze była jednymi z najbardziej wymagających ale również najbardziej satysfakcjonujących zajęć.

Życzę Wam rozbieganych, roztańczonych, rozśpiewanych i niezapomnianych zajęć  z Waszymi pociechami.

Cudowności życzę.

D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s